W tym roku obchodziłam urodziny aż trzy razy! Jednak wcale to nie było zamierzone. Pierwszy raz obchodziłam, gdy koleżance się coś pomyliło i myślała, że urodziny mam dziewiątego, a nie dziewiętnastego i złożyła mi życzenia o całe dziesięć dni za wcześnie. Parę dni później na jednym z for wirtualna znajoma zauważyła, że mam urodziny, więc złożyła mi życzenia. Jednak znowu za wcześnie! Forum pokazywało nie tylko kto ma urodziny danego dnia, ale także kto je obchodzi w ciągu najbliższych dni, a to był dopiero piętnasty... Koleżanka stwierdziła, że w każdym razie złoży mi jeszcze życzenia we właściwym dniu, na co odparłam, że już nie musi, bo podarowała mi prawdopodobnie najlepszy prezent, czyli śmiech. Tak m.in. powstał pomysł na tego posta (oraz widziałam podobny na innym blogu) - czyli rozdam sobie i wam trochę (k-popowych) uśmiechów, bo przecież wiadomo, że uśmiech jest zaraźliwy!